Sierpień 2016 !

Mijają wakacje roku 2016, w wielu miejscowościach odbywają się uroczystości w związku z rocznicą porozumień sierpniowych, na Lubelszczyźnie obchodzone były wydarzenia lipcowe, a w Kraśniku cisza. Prawdą jest, iż niewiele działo się roku 1980 w Kraśniku, w tych dwóch miesiącach. Ale, czy ruch związkowy w Kraśniku nie powinien świętować tych doniosłych wydarzeń ? Może jestem nie w temacie, aczkolwiek nie słyszałem by w jakimś kościele modlono się w intencji pracowników, członków należących do NSZZ ,, Solidarność „ , lub, że będzie Msza Św. w najbliższym terminie ? Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” powstał w 1980 roku. Jego głównym celem była obrona praw pracowniczych. Latem 1980 roku robotnicy prowadzi protesty w tysiącach zakładów w całej Polsce. Fala strajków zmusiła komunistyczne władze do podpisania tak zwanych porozumień sierpniowych. 31 sierpnia 1980 przedstawiciele strajkujących robotników i komunistycznej władzy podpisali w Gdańsku porozumienia sierpniowe . W konsekwencji 17 września w Gdańsku przedstawiciele robotników z całej Polski powołali do życia ogólnopolski Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Związek został zarejestrowany 10 listopada 1980 przez Sąd Okręgowy w Warszawie. W pierwszym punkcie porozumień gdańskich stwierdzano, że działalność związków zawodowych nie spełniła nadziei i oczekiwań pracowników, dlatego uznaje się za celowe powołanie nowych, samorządnych związków zawodowych, które byłyby autentycznym reprezentantem klasy pracującej. Na podstawie tego punktu dopuszczono do zarejestrowania NSZZ „Solidarność”. Dzisiaj można zapytać, czy to powyższe stwierdzenie nie jest aktualne obecnie, przynajmniej z perspektywy Kraśnika ?

Niewątpliwie sierpień 80 stanowił w moim życiu przełom, choć moja działalność związkowa tak na poważnie rozpoczęła się gdy wprowadzono stan wojenny. Pomimo dużych zasług dla Kraśnickiej Solidarności, nigdy nie poczuwałem się do postaci pierwszoplanowej, jak to czyniło wielu moich koleżanek i kolegów. Z wielu względów żyłem z dala od głównego nurtu politycznego, gdyż uważałem się wybitnie za działacza związkowego. To dzisiejsi i starsi liderzy Kraśnickiej ,, Solidarności „ mieli ogromne ambicje polityczne i mannie chęci rządzenia. To wszystko ewaluowało, niemniej największe szkody wyrządził powstały na bazie związku AWS, który chciał związek zamienić w biuro polityczne. Ja byłem od tego z daleka, aczkolwiek duża część Komisji Zakładowej FŁT należała do Akcji Wyborczej Solidarność widząc tam swój interes polityczny lub swoją karierę na przyszłość.

Gdy jednak w 2006 roku wystartowałem w wyborach samorządowych z ramienia PiS, przeciw obłudzie Czubińskiego i PO, zrozumiałem jak nadeptałem na odcisk przewodniczącemu FŁT ,, Solidarności” oraz szefowi oddziału Solidarności w Kraśniku. Ich powiązanie z PO a zwłaszcza z P Czubińskim było relatywnie wysokie, jak i w niektórych Komisjach Zakładowych. To trwa do dnia dzisiejszego, choć wielu się już nie afiszuje, widząc co jest grane w kraju i Kraśniku. Można powiedzieć, że po wystartowaniu z listy PiS stałem się osobą niewygodną i starano mnie wyciszyć, gdyż za dużo żądałem dla pracowników i członków związku od szefostwa zakładu, które raczej sympatyzowała z PO . Co ważne, odważyłem się wystartować przeciw PO i Czubińskiemu, na taką myśli wielu dostawało o owym czasie gęsiej skórki, gdyż to groziło pewnymi konsekwencjami dla całej rodziny. Ta izolacja się nie powiodła, po za tym, że nie otrzymałem żadnych odznaczeń związkowych jak i państwowych przyznawanych tak masowo za działalność związkową. Dostawali odznaczenia nawet osoby które niewiele miesięcy były w związku, a przepisały się z OPZZ. Ja swoją działalność związkową traktowałem jako służbę innym, a że jestem patriotą, walczyłem o sprawiedliwą Polskę która potrzebuje ludzi prawych, więc tym się nie przejmuję. Gdybym przystał w 2010 roku na propozycje pozostania na etacie związkowym w FŁT , w efekcie bym się skompromitował, gdyż to tak dalece zaczęło odbiegać od tego czym jest związek zawodowy, że nie szło tego swoim nazwiskiem firmować. A nazwa ,, Solidarność „ dla mnie zawsze jest wielkim zobowiązaniem. Jestem dla wielu niewygodny, za dużo rozumiem i wiem o tej działalności. Oczywiście nie wykluczam, jeśli będzie wola pracowników zrzeszonych w związku, abym bardziej włączył się w działalność związkową, nie taką jak to obecnie liderzy związkowi w wielu instytucjach prowadza, czyli żadną, to, to uczynię. Szkoda, że związek zawodowy,, Solidarność „ odszedł od swoich korzeni, i nie broni godnie pracowników ani tych wartości jakie przyświecały przy jego powstaniu.

Nie szczędzę gorzkich słów na temat „Solidarności”, niemniej ten związek jest bardzo potrzebny tylko mocno odświeżony personalnie, bynajmniej w Kraśniku. To nie jest łatwa działalność, mocno odpowiedzialna, dlatego trzeba trzeźwych umysłów. Przykre jak ludzie czują się oszukani, i nie mają wsparcia, to mówi wielu starszych związkowców. Potrafiliśmy walczyć, dokonywać zmian, ale swoich zdobyczy nie potrafiliśmy utrzymać, gdyż zaufaliśmy tym, którzy przyczepili sobie przypadkowo znaczek „Solidarności” . Dziś niektórzy przychodzą do mnie i przepraszają mnie. Przyznają rację. Cóż to jednak dla mnie za satysfakcja, kiedy można było wiele zrobić dobrego dla ludzi, pomijając te wylane brudy na moją osobę. Ponadto, rozczarowałem wielu moich przeciwników którzy mówili mi, iż będziesz bezradnym radnym który nawet nie zabierze głosu na sesji. Głos na sesji zabieram, wiele spraw daje się wywalczyć przez roztropną działalność, czyli nie taki bezradny a i w gronie radnych mam jakieś uznanie, skoro zostałem szefem klubu radnych PiS. W ostatnim tygodni robione są drogi o które tak mocno zabiegałem; ul. Sikorskiego czy ul. Nadstawna, ale to tylko fragment pozytywnych wiadomości. Jednocześnie wbrew opinii oponentów, nigdy nie sprawiało mi trudności kierowania jakimś zespołem ludzi i kreatywnym myśleniem. Chyba jest różnica nad zalewem to co było trzy lata temu a teraz. Gdyby tylko większe były środki finansowe i więcej zatrudnionych ludzi, zdecydowanie inaczej by wyglądał ,, zalew” kraśnicki. A ponadto, ja jestem spełnionym człowiekiem, jakkolwiek mógłbym wiele jeszcze osiągnąć, tylko, że nie za wszelką cenę i przed nikim nie będę klękał, tylko przed Najświętszym Sakramentem.

Przypominanie o roku 1980, jest moim obowiązkiem, mimo że jak wcześniej napisałem Kraśnik nie ma powodów do specjalnej dumy. Bardzo zależy chyba nam by wreszcie była ukazana prawda historyczna nie tylko o Solidarności ale o powojennej Polsce. To się dokonuje i chwała tym wszystkim którzy to czynią przy aprobacje rządu i prezydenta.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s