Brońmy wiary i ojczyzny przed ateizacją, która niesie demoralizację i upadek rodziny.

Wczoraj minęła 32 rocznica uprowadzenia błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, wielkiego patrioty i Polaka, który swoje życie oddał za wolność ojczyzny. Czym zawinił, głosił prawdę o ojczyźnie, dlatego został zamordowany przez komunistyczne służby bezpieczeństwa. Dzisiaj mówienie prawdy, także nie jest w modzie, gdyż nie rozliczono komunistycznego układu, który zasumował się w III RP. Niniejszym, siedząc sobie w kościele przed nabożeństwem zastanawiałem się, że mając tylu wspaniałych i świętych księży, którzy wskazywali nam drogę do wolności, tak wielu rodaków błądzi, odrywając się od korzeni. Nauczanie wielkich postaci Polskiego Kościoła o rodzinie i narodzie jest niezwykle aktualne. Dzisiaj, zmienia się oblicze polityczne i kulturowe, gdyż ludzie władzy są katolikami którzy praktykują i z wiarą dokonują przeobrażeń, co się lewactwu mocno nie podoba. Ciągle odzywają się głosy o charakterze ateistycznym, negujące naturę i wartości płynące z dekalogu. Życie rodzinne ulega rozbiciu poprzez pogoń za pracę i karierą. Wzrasta nieustannie plaga rozwodów. Powstają liczne związki nieformalne, związki na próbę. Szczytem błędnej formacji prawnej i moralnej są związki homoseksualne. Czy, w świetle powyższego, nauczanie wielkich Polaków okazało się mało efektywne. Gdzie te tłumy, które były w kościołach i tak się fascynowały ich naukami ? A może uroczenie minęło, więc wiara gdzieś się ulotniła, bo była powierzchowna. Często mówię sobie, że jestem słabej wiary i daleko mi do świętości, niemniej jak patrzę na środowisko w którym żyje, które Kościół postrzega jako firmę usługową, to pytam, gdzie jest ich wiara ? Więc, czy można się dziwić, że są nakręcani przez media ateistyczne i nie rozumieją swojej nieroztropności ? Wychodzą na ulicę protestować, bez wstydu noszą hasła promujące jak to nazwa JPII, cywilizację śmierci. Być może i winna jest hierarchii Kościelnej, która rzadka przypomina w swoich homiliach, mowy wielkich Polaków.

Już w nauczaniu Kardynała Wyszyńskiego zostały zdefiniowane zagrożenia. Nasze życie nie może być obojętne, neutralne, mamy milczeć na otaczające zło. Człowiek albo opowie się za Jezusem lub przeciw Niemu. Żyć z Bogiem na ziemi, to w wieczności niebo; odrzucić Boga na ziemi to droga do piekła. Może zabrzmi to nieco przewrotnie, ale tak wygląda rzeczywistość. Jeśli weźmiemy kazania ks. Jerzego Popiełuszki nie były nowatorskie czy oryginalne, lecz oparte na Ewangelii w najczystszej postaci. Głosił ją nie abstrakcyjnie, w sposób wyizolowany od realiów życia, ale w konkretnym kontekście społeczno-polityczno-kulturowym. W polskim dramatycznym „tu i teraz”. Do tego potrzeba było odwagi, aż po gotowość na męczeństwo, na którą stać było nielicznych. Jeśli szukam w życiu wzorców, to takich autorytetów moralnych od których bije mądrość i wskazówki na życie. Zresztą, moje słowa są małe do tych które wypowiedzieli ludzie oddani Bogu i ojczyźnie. Dlatego prezentuję je, gdyż jakby były wypowiedziane wczoraj.

Błogosławiony ks. Jerzy – Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie, to dawanie prawdzie świadectwa na zewnątrz, to przyznanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie protestujemy, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapomniała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie. Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężamy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą… (Łk 12.4)” Ty, święty Maksymilianie, byłeś wierny temu pouczeniu Chrystusa. Nie bałeś się pojechać w nieznane do Japonii, by głosić prawdę o Chrystusie. Nie bałeś się cierpienia i utraty życia. Dzięki temu twój wolny duch żyje i przynosi owoce. Źródło; kazanie 31 października 1982

Kandydat na ołtarze, kard. St. Wyszyński – Potrzeba w naszej Ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnieniu swego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu. (Warszawa, 25 września 1968). Obok dziwnych zwyczajów ulicznych dostrzega się również zanik smaku i poczucia stosowności. Rozpanoszyła się „histeria mody”, nie licząca się z nakazami skromności, z poczuciem estetyki ani też z wymaganiami higieny i zdrowia. Zwyczaje plażowe przechodzą na ulicę, zaczyna panować ordynarna moda, która z naszych dziewcząt robi prawdziwe „monstra”, zacierając w nich właściwy Polkom wdzięk i smak.(Jasna Góra, 17 sierpnia 1969). Pamiętajcie, nowa Polska nie może być Polską bez dzieci Bożych! Polską niepłodnych lub mordujących nowe życie matek! Polską pijaków! Polską ludzi niewiary, bez miłości Bożej! Nie może być Ojczyzną ludzi bez wzajemnej czci jedni dla drugich, bez ducha ofiary i służby, bez umiejętności dzielenia się owocami pracy z tymi, którzy sami nie są w stanie zapracować na życie i utrzymanie. (Kobyłka, 8 września 1970)

Święty Jan Paweł II – I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, – abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, – abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy. Proszę was:
– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości,
abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
– abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka,
– abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce.
Proszę was oto. Amen.
Jan Paweł II

– Myśląc o Polsce, wczytuję się w kazania sejmowe ks. Piotra Skargi, nadwornego kaznodziei króla Zygmunta III. „Nie na to wolność nam dana, iż by się nikt zwierzchności Bożej nie bał. Jeśli jej wy źle używacie, słusznie ją od was Pan Bóg odejmie, iż się wam w ciężką niewolę, broń Boże, obróci. Gdy bojaźń Boża ginie i wstyd upada. (…) Przeklęty, kto zasmuca matkę swoją. A która jest pierwsza i zasłużeńsza matka, jako ojczyzna, od której imię macie, i wszystko, co macie, od niej jest? Ustawicznie się mury Rzeczypospolitej ruszają, a wy mówicie: nic, nic. Nierządem stoi Polska! Lecz gdy się nie spodziejecie upadnie i was wszystkich potłucze. (…) To Królestwo Polskie na religii świętej się osnowało (…) nigdy jej nie odmieniając, a teraz na katolicką wiarę świętą i na kapłaństwo jady swoje i nie- przyjaźni ostre podnoszą (…). Jeśli zapomnę Ciebie, Ojczyzno moja, niech przywrze język do mego podniebienia, niech uschnie moja prawica, a Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie” („Nasz Dziennik”, 2.10.2012, s. 10).

Daj rządy mądrych, dobrych ludzi. Lecz nade wszystko – słowom naszym, Zmienionym chytrze przez krętaczy, Jedyność przywróć i prawdziwość: Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość – sprawiedliwość (…).”

Cóż tu dodać, tu nie ma fałszywych iluzji, lecz płynie troska o naród, wiarę i rodzinę. Nie ulegajmy szemrzącym do Kościoła i nie akceptujmy zła, lecz pokażmy, że jesteśmy ludźmi wiary i tego się nie wstydzimy.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s