Czy zostanie wyjaśnione zabójstwo błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki ?

Mija 32 rocznica męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Mimo tylu lat od zbrodni i nie została jeszcze wyjaśniona. Obecnie, gdy władzę sprawuje formacja polityczna która odcina się od elit III RP, powinno nastąpić wznowienie śledztwa i wskazanie winnych tej zbrodni. Jest wiele okoliczności do wyjaśnienia, choć dziwnym trafem kilkanaście osób powiązanych ze sprawa już nie żyje, z różnych przyczyn, niemniej prowadzący prokurator który już dwa razy był odsuwany od sprawy, jest gotowy kontynuować śledztwo. Potrzebna jest dobra wola obecnych władz. Jak wynika z ustaleń prokuratora Andrzeja Witkowskiego czy śledczych dziennikarzy jak i pionu śledczego IPN, oficjalnie przedstawiana wersja zbrodni, różni się od stanu faktycznego. Czytając różne artykuły prasowe w tym temacie oraz swoje spostrzeżenia, posłużą mi by pewne sprawy poruszyć, a które są przemilczane.

Ostatnia msza i porwanie 19 października 1984 r., było zaplanowanym działaniem grupy kpt. Piotrowskiego który dokładnie wiedział, o planach ks. Jerzego. W ostatniej chwili Jacka Lipińskiego, kierowcę Popiełuszki, zamienił „Desperat” (Waldemar Chrostowski), który bardzo chciał jechać razem z księdzem. Od momentu wyjazdu z Warszawy kpt. Piotrowski był informowany o miejscu znajdowania się księdza i na bieżąco kontaktował się z dyrektorem Departamentu IV gen. Zenonem Płatkiem, który z kolei o sytuacji informował ministra Kiszczaka. Fakt ten na początku lat 90. potwierdził jeden z szefów WSI prokuratorowi Witkowskiemu, udostępniając dzienniki prowadzonych przez WSW inwigilacji. Jak wynika z archiwalnych dokumentów MSW zgromadzonych podczas śledztwa lubelskiego IPN, jeszcze w 1984 r. podjęte zostały 3 operacje „Teresa”, „Trawa” i „Robot”. Ich celem była inwigilacja skazanych i ich rodzin oraz uniemożliwienie im ujawnienia nawet rąbka prawdy o zbrodni. Osobą nadzorującą tą zakrojoną na szeroką skalę inwigilację był Stanisław Ciosek – wówczas minister ds. związków zawodowych, po transformacji ambasador RP w Moskwie, do listopada 2005 r. główny doradca ds. zagranicznych Aleksandra Kwaśniewskiego. W IPN zachowały się raporty Cioska dla najważniejszych przywódców PRL-u, w których minister szczegółowo informuje o zachowaniu skazanych w celach. Z ustaleń śledztwa IPN-u wynika, że Chmielewskiego, Pękalę i Piotrowskiego odwiedzał w więzieniach zastępca Kiszczaka – gen. Zbigniew Pudysz. To właśnie on na przemian groził i obiecywał esbekom, że resort o nich nie zapomni, a za odegranie do końca trudnej roli w zbrodni, każdy z nich otrzyma nagrodę. Tak się też stało.. Dzięki temu każdy z nich odsiedział mniej niż jedną trzecią kary (Chmielewski 4 lata z 14, Pękala 4,5 roku z 15 lat). Dodatkowo wszyscy bardzo często wychodzili na przepustki. Natomiast okres pobytu w więzieniu, wszystkim czterem esbekom skazanym w Toruniu zaliczono do stażu pracy, dzięki czemu dziś mogą za ten okres pobierać resortowe emerytury. To zdumiewająca koincydencja, bowiem nigdy wcześniej, ani później nie zdarzyło się, aby komukolwiek pobyt w więzieniu zaliczono do stażu pracy.

Proces wykazał, że oni go porwali i zabili, ale nie opisał całego mechanizmu, nie opisał konstrukcji tej zbrodni, na czyje polecenie działali sprawcy, kto na tym zyskał. Ale to nie było niemożliwe, ponieważ wyjaśnienie sprawy pokazałoby siatkę agenturalną wokół księdza, agenturę w Kościele i wśród opozycji. Kto donosił na kapłana? Pierwsze donosy na ks. Popiełuszkę sporządzał tajny współpracownik SB, który używał kilku pseudonimów, m.in. Miecz czy Tarcza. Ten działacz „Solidarności” na Mazowszu, związany z hutnikami, należał do bliskiego otoczenia kapłana i był bardzo aktywny, dostarczał najwięcej informacji. Byli także duchowni, np. TW o ps. Jankowski, czyli ks. Michał Czajkowski. Stachnik współpracował z SB od 1978 r. Ten ekonomista, działacz Konfederacji Polski Niepodległej i pracownik NSZZ „Solidarność”, nie przestał donosić nawet po zamordowaniu kapłana. Dziś już nie żyje. SB do inwigilacji ks. Jerzego wykorzystywała też jego przyjaciół. W 1979 r. zarejestrowano jako TW pseudonim Kustosz ks. Andrzeja Przekazińskiego, dyrektora Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, pełniącego tę funkcję do dziś. W tym samym czasie co ks. Popiełuszko w kościele św. Stanisława Kostki pracował jako wikary ks. Jerzy Czarnota. Według akt SB od 1964 r. do co najmniej 1988 r. był tajnym współpracownikiem o pseudonimach Roland i Poeta. Jednak akta jego sprawy zostały zniszczone w 1990 r.

KTO NAPRAWDĘ GO ZABIŁ? O kulisach męczeńskiej śmierci można wiele się dowiedzieć z książki Wojciecha Sumlińskiego. Sumliński to dziennikarz śledczy, który opisuje wstrząsające rzeczy jakie robiła służba bezpieczeństwa oraz elity komunistyczne PRL. Jednak za zasłoną oficjalnych wersji tej zbrodni, pełnych łgarstw i przemilczeń, kryje się prawda – jeszcze bardziej od nich makabryczna. Prowadzone śledztwo (w zasadzie uśpione od momentu odsunięcia od jego prowadzenia prokuratora Witkowskiego w 2004 r. ) zdaje się kierować ku innym wnioskom, niż te, które zostały przyjęte w 1985 roku na tzw. procesie toruńskim, czyli procesie zabójców duchownego (byli oni tam instruowani, co i w jaki sposób mają zeznawać; zdarzało się, że po przerwie zmieniali swoje zaznania, sami stawali się oskarżycielami). A to z kolei pokazuje, jak mało wiemy na ten temat, mimo że upłynęło ponad trzydzieści lat od uprowadzenia i zamordowania ks. Jerzego. To właśnie na zeznaniach Chrostowskiego, kierowcy i przyjaciela ks. Popiełuszki, oparł się w znacznej mierze proces toruński. Według historyków został przez komunistów zafałszowany. Jego ustalenia zostały podane opinii publicznej jako oficjalna wersja porwania i zabicia ks. Jerzego Popiełuszki. Jednak w III RP, choć z wielkim trudem, na jaw zaczęły wychodzić nowe fakty i poszlaki. Także te, podważające wersję wydarzeń z 19 października 1984 r, którą przedstawił Chrostowski. Materiały IPN, które po raz pierwszy przedstawił w mediach Sumliński w 2005 roku wskazują, że Chrostowski został zarejestrowany jako zabezpieczenie operacyjne do akcji „Popiel”. Jej celem było osaczenie przez SB kapelana „Solidarności” i ostateczne rozwiązanie problemu niepokornego kapłana. Później ZO Waldemar Chrostowski otrzymał pseudonim „Desperat”.

Dziwnym trafem uciekł SB. Przy tak dużej prędkości ranny byłyby o wiele większe, a właściwie to Chrostowski po takim skoku powinien nie żyć – powiedział Misiak. Podobną opinię eksperci powtórzyli jeszcze kilkakrotnie, np. w ramach dochodzenia prowadzonego przez IPN. Kiedy więc ksiądz zakończył życie? Wiele poszlak wskazuje, że miało to miejsce 25 października 1984 r. Wątpliwości mogą dotyczyć jedynie godziny zgonu. Prof. André Horve z jednego z uniwersytetów paryskich sugeruje również datę po 25 października 1984 r., opierając swój pogląd na podstawie oględzin zdjęć zwłok ks. Popiełuszki, jakie zdobył „Paris Match”. Prof. Horve wskazuje jednocześnie na wiele innych obrażeń księdza, których nie podano w oficjalnych komunikatach. Krótko mówiąc, jego opinia kwestionuje ustalenia prof. Marii Byrdy, która prowadziła oględziny medyczne zwłok księdza.

Poza nękaniem księdza przez podrzucenie mu nielegalnej literatury i amunicji do prywatnego mieszkania znacznie ważniejsze było ulokowanie informatora w bezpośrednim otoczeniu kapłana. Innym zagraniem SB, był pomysł zwerbowania ks. Popiełuszki – jako informatora SB – pojawił się wiosną 1984 r. Gen. Kiszczak, w przeszłości szef wywiadu wojskowego, był przekonany, że zwerbowanie księdza zneutralizuje go, a być może uda się też jego osobę wykorzystać w rozgrywkach z opozycją. Latem 1984 r. w trakcie spotkań z przedstawicielami Episkopatu Polski gen. Kiszczak uznał, że inną koncepcją rozwiązania problemu ks. Jerzego, która mogłaby zostać zaakceptowana zarówno przez stronę rządową, jak i przez episkopat, było wysłanie go za granicę. Przy czym Kiszczak sądził, że optymalnym rozwiązaniem byłoby połączenie werbunku z równoczesnym wysłaniem ks. Jerzego na studia do Rzymu. Efektem subtelnej inspiracji gen. Kiszczaka było to, że jesienią 1984 r. zarówno abp Dąbrowski, jak i prymas Glemp zaczęli skłaniać się ku decyzji o wysłaniu ks. Jerzego do Rzymu. Wyrażony przez Popiełuszkę opór w przeprowadzonych z nim przez hierarchów rozmowach na ten temat, a przede wszystkim złożona przez księdza deklaracja pozostania ze swoją „owczarnią”, w relacjach kościelnych mogły być jedynie potwierdzeniem, że rzeczywiście należy go wysłać za granicę. Polski Kościół zakładał raczej bierny opór niż otwarte demonstrowanie politycznego sprzeciwu wobec rządzącego w PRL reżimu. Z powyższego biegu zdarzeń wynika, że polskie MSW nie przyjęło planu zabicia księdza.
Pytań powstaje dużo więcej, o rolę niektórych działaczy opozycji solidarnościowej, czy aparatczyków PZPR i późniejszych decydentów życia politycznego po 1989 roku. Dlaczego tak odsuwano prokuratora Witkowskiego od sprawy gdy był bliski przedstawienia zarzutów. Co było przyczyną zamordowania trzech księży patriotów w 1989 roku;
Stefan Niedzielak zmarł w Warszawie, w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 r. Został znaleziony martwy na plebanii przy ul. Powązkowskiej. Stwierdzono, że ksiądz spadł z fotela i złamał sobie kark. 10 dni później zmarł kolejny ksiądz – Stanisław Suchowolec, przyjaciel Jerzego Popiełuszki. Zginął w Białymstoku, w nocy z 29 na 30 stycznia 1989 roku. Miał 31 lat. Ogłoszono, że przyczyną zgonu był pożar wywołany przez zepsuty grzejnik elektryczny.
W tym samym roku w lipcu, w Krynicy Morskiej został zamordowany trzeci ksiądz – Sylwester Zych. Jego zwłoki znaleziono przy dworcu PKS. Władze przekonywały, że duchowny zapił się na śmierć. Scenariusze były w każdym przypadku podobne. Na pierwszy rzut oka wszystko wskazywało na nieszczęśliwy wypadek. Akcje były precyzyjnie przygotowane, ale służby specjalne zawsze zabijają tak, żeby nie zostawić śladów.

Jakże wyraźnie widać, stworzono nam państwo, w którym mordercy i prześladowcy Polaków żyją obok, otrzymują godziwe emerytury i są kreowani na „ludzi honoru: Niestety w Polsce nie dokonano lustracji i dekomunizacji, przez obóz opozycji solidarnościowej. Ale z perspektywy czasu widzimy kim byli niektórzy działacze, zwłaszcza Ci przy okrągłym stole. Gdyby było inaczej i inna by była Polska. Można mieć nadziej, że obecna władza wznowi swoimi decyzjami śledztwo w/s księdza Jerzego, gdzie prowadzi je prokurator Witkowski.
Polecam lekturę, Patryk Pleskot, „Zabić. Mordy polityczne w PRL”, Znak Horyzont 2016

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s